Reportaż o Chromcu i okolicach

Gdzieś na Dolnym Śląsku, między Jelenią Górą, a Świeradowem. Gdzieś między Górami Izerskimi, a Starą Kamienicą. Gdzieś tam istnieje lokalny koniec świata. Trójkąt Kopaniec-Antoniów-Chromiec. Konkretnie Międzylesie, Ramberg. Tutaj normalni ludzie się nie sprowadzają, bo i po co? Życie trudne, sklepów mało, z zasięgiem bywa różnie, nie wspominając o zaśnieżonych drogach zimą. Sama natura, prowincja zapomniana przez Boga i diabła. Stąd się tylko wyjeżdża albo przyjeżdża tutaj i zostaje skazanym na izerskie dożywocie. Jedni powiedzą – raj, inni – zadupie. Tutaj mieszkają albo ciekawi świata przybysze z różnych rejonów Polski i Europy, albo tutejsi, w większości repatrianci powojenni. Dla nas – szara rzeczywistość, dla nich sens życia codziennego. Prosty, ale świetny, prawdziwy materiał o nich, a w rozwinięciu newsa moje spojrzenie na ten temat:

https://www.facebook.com/nemolandPolen/videos/2031585393598205/

Czytaj dalej Reportaż o Chromcu i okolicach

Nieudany izerski sylwester…

Miał być hit – wyszedł kit. Od paru lat zbierałem się do sylwestrowego wyjścia w Izerskie – najlepiej z jakimś dobrym widokiem na fajerwerki, ale w miarę z dala od ludzi, w dziczy. Pomimo wszechobecnej od kilkunastu dni mżawki, wolałem ruszyć dupę z domowego fotela i zrobić cokolwiek, byleby się poruszać – i jak to ja – musiałem wziąć sprzęt foto, licząc na świetne nocne ujęcia z ogniami sztucznymi w tle. Celem była Sępia Góra, z której roztacza się fantastyczny widok na kolej gondolową i sam Świeradów…no właśnie – widok w teorii. Zapraszam do relacji z nocnej wędrówki po Grzbiecie Kamienickim.

Ślady lisa/małego psa, obok odcisk buta, a między nimi…no właśnie. Śladów tej nocy widziałem sporo, ale tak dużych, z wyraźnymi pazurami, w linii prostej – nie. Duży pies w biegu, a może jednak…?

Czytaj dalej Nieudany izerski sylwester…

Koncert Vivaldiego w izerskim lesie

Zachęcony ostatnimi wpisami o Kamienicy (najwyższa góra Grzbietu Kamienickiego, na północ od Rozdroża Izerskiego) znajomej blogerki z Gierczyna (rozmowki-kobiece.pl), widząc w końcu pomyślne prognozy z możliwym oknem pogodowym, spakowałem sprzęt foto “na spontanie” w 20 minut i przebrany w strój włóczykija ruszyłem w stronę Gierczyna. To moja ulubiona baza wypadowa na spacery po Grzbiecie Kamienickim ostatnimi czasy. Zatem – w drogę!

Surowe, zamglone, tajemnicze – Góry Izerskie

Czytaj dalej Koncert Vivaldiego w izerskim lesie

Wilk – nowy-stary sąsiad w Górach Izerskich

Ostatni tydzień listopada upłynął na Pogórzu Izerskim pod znakiem istoty znanej z łaciny jako Canis lupus. Mimo, że setki lat w niepiśmiennym kraju nad Wisłą wilk utożsamiany był z najgorszą z żywych istot, to dzisiaj, w zdawałoby się nowoczesnym państwie nadal ten ssak z rodziny psowatych jawi się w powszechnej opinii jako podstępna bestia, rzucająca się ludziom do gardeł przy pierwszej lepszej okazji. Zapraszam do lektury…

Wilk uchwycony zimą 2018 r. przez fotopułapkę w Nadleśnictwie Świeradów-Zdrój (źródło zdjęcia: facebook powyższego nadleśnictwa-fotopułapka)

Czytaj dalej Wilk – nowy-stary sąsiad w Górach Izerskich

Na tropie izerskich blogerów

Zachód słońca nad doliną w przysiółku Lasek (Forstel – niem.) w Gierczynie; z lewej budynek Leśnego Kurortu

Na moim blogu wiele razy mogliście (i będziecie mogli) czytać o bogactwach Pogórza i Gór Izerskich, o przyrodzie, krajobrazach, historii, kulturze, zabytkach, atrakcjach. Do wyboru, do koloru – wszystkiego jest mnóstwo, ale jest jeszcze jedno bogactwo tych okolic – ludzie. Blogerzy, artyści, ogólnie rzecz ujmując – ludzie, którym zależy na tej ziemi i jej wartościach. Często słyszę, że mieszkańcy tego regionu nie wiedzą o istnieniu i położeniu niektórych wiosek, a co dopiero o osobach, które w nich mieszkają i oddają ziemi izerskiej swoje serce. Jedną z nich jest Ania z Gierczyna (Lasku), czyli znajoma blogerka, prowadząca bloga: rozmowki-kobiece.pl

Czytaj dalej Na tropie izerskich blogerów

Niepodległa – to znaczy jaka?

W czerwcu napisałem pierwszy tekst z cyklu “Nie tylko o Izerach” – ten będzie kolejnym z powyższej serii. Uprzedzam więc, że znajdziecie tu, Szanowni Czytelnicy, bardziej moje luźne przemyślenia, spostrzeżenia niż kolejną propozycję trasy po Pogórzu. Końca dobiega polski Dzień Niepodległości – trochę o święcie, o górach, trochę o tym narodzie, zapraszam…

Czytaj dalej Niepodległa – to znaczy jaka?

Kamienne tajemnice Kopańca…i zagadkowe światła

Dzień Wszystkich Świętych Anno Domini 2018 był dniem słonecznym i wyjątkowo ciepłym. Dniem, który gromadził Polaków przy grobach swoich bliskich, a jednocześnie sprawiał, że inne miejsce wydawały się wyjątkowo opustoszałe. Mając w planach wieczorną wizytę na cmentarzu w Gryfowie, postanowiłem, że skoro złota polska jesień dopisuje, wypada spędzić ją aktywnie. Jako, że święto to nastrajało do myśli o osobach, których już nie ma, zadecydowałem, że przeszłość i tajemnice będą wyznacznikiem mojej czwartkowej wyprawy. Nie wiedziałem jednak, że czekać będą na mnie przygody wzięte żywcem z “Archiwum X”. Czytajcie do końca, będzie dreszczyk emocji…

O tym miejscu dowiecie się w rozwinięciu newsa…

Czytaj dalej Kamienne tajemnice Kopańca…i zagadkowe światła

Jesienne Jezioro Złotnickie w obiektywie

W ostatnich tygodniach nie było sposobności, by wybrać się w góry lub w inne turystyczne miejsce, a jeśli już miałem wolny czas, to automat w głowie podpowiadał – jedź w teren, będą dobre zdjęcia. Nagromadziłem trochę tego w ramach zapasów na jesień. W niedzielę dopisała pogoda, światło i czyste powietrze…no i jesienne kolory. Postanowiłem pojechać nad Jezioro Złotnickie, ale już nie od strony zapory – chciałem złapać kilka ujęć z plaży w Karłowicach (Biedrzychowicach). Efekty przeszły moje najśmielsze oczekiwania. Sam powiesiłbym sobie te zdjęcia w salonie [skromny]. Tym razem bez mickiewiczowskich opisów, zapraszam do oglądania zdjęć znad jeziora 🙂

Plaża w Karłowicach i wędkarze

Czytaj dalej Jesienne Jezioro Złotnickie w obiektywie

Studencki weekend w Karkonoszach

Był 14 września, kiedy o 7.00 pojawiłem się z plecakiem pod gryfowskim dworcem PKS/PKP. Wszystko wskazywałoby na kolejny dzień w jeleniogórskim I LO im. S.Żeromskiego, czyli popularnym “Żeromie”. Trochę racji w tym jest, bo z ekipą kilku osób związanych z olimpiadami geograficznymi i rajdami turystycznymi z czasów ww. liceum, postanowiliśmy spędzić weekend w Karkonoszach – wiecie, tak typowo, po studencku, w starym schronisku. Tak więc – do Jeleniej jechałem autobusem z uczniami szkół średnich, ale moja destynacja była inna…choć sentyment pozostał. Zapraszam na wędrówkę po Karkonoszach, na spotkania z dzikimi zwierzętami, na nocne, mistyczne wręcz marsze z karkonoskich szczytów w dół, w blasku pochodni latarek i wiele więcej…

“Złoty Widok” na Karkonosze z Michałowic

Czytaj dalej Studencki weekend w Karkonoszach